dobre strony stresu

Zestresuj się a złapiesz oszusta

Odwiedził mnie kominiarz. Powiedzmy sobie szczerze kominiarz-oszust, który wyciągnął ode mnie pieniądze a ja mimo, że dałam się oszukać, dopadłam go i  odebrałam co moje.

Przemianę swoją i skuteczne działanie zawdzięczam stresowi. Tak, bo mimo, że stres bywa strasznie uciążliwy, to jednak jest bardzo się do życia potrzebny  nie warto za szybko dążyć do uspokojenia i rozluźnienia.

Możesz na przykład dopaść oszusta i odebrać mu co Ci zabrał.Sytuacja wyglądała tak: najpierw dałam się oszukać. Mimo, że cały czas podejrzewałam, że coś tu „nie gra” nie byłam w stanie oprzeć się temu co się działo. Pan chciał wziąć ode mnie pieniądze, a ja mu je dałam i nie miało znaczenia, że mam jakieś podejrzenia. Chwilę potem, skutecznie i bez oporów odzyskałam wyłudzone pieniądze.

Jak to było możliwe, że nagle stałam się taka skuteczna? Gdzie się podziały wcześniejsze opory, że nie można człowiekowi okazywać braku zaufania? Akcja pościgowa jaką uruchomiłam zaraz po jego wyjściu pokazała mi, że potrafię skutecznie działać, mówić wprost i żądać wyjaśnień, więc co się działo,  że początkowo dałam się tak „wpuścić w maliny”?

Jedynym wyjaśnieniem jest tu silny stres jaki się pojawił po całej sytuacji i nie pozwolił mi sprawy zostawić tak jak chciał ten człowiek.  Dziękuję ci stresie ;-)

Kiedy ten człowiek pojawił się na  moim progu byłam spokojna i w dobrym nastroju. Prowadziłam wesołą rozmowę z sąsiadem, dzień był piękny – wszystko razem nastrajało bardzo pozytywnie. To dobre nastawienie pozwoliło mi obdarzyć nieznajomego kominiarza sporym kredytem zaufania.  Co prawda już od progu miałam gdzieś „z tyłu głowy”,  że ta sytuacja jest potencjalnie niebezpieczna, jednak nie byłam w stanie przeciwdziałać temu rozpoznanemu niebezpieczeństwu. Na przykład spojrzałam na plakietkę ale nie zdołałam dokładnie przeczytać nazwiska i od razu je zapomniałam.

Mimo podejrzeń byłam bardzo nieskuteczna. Tak działa wewnętrzny spokój– zupełnie nie nadaje się do walki.

Jednak w miarę trwania tej sytuacji moje emocje rosły i pozytywny nastrój ustępował coraz większemu zdenerwowaniu – jednak wciąż coś we mnie mówiło, że nie można człowieka w tak oczywisty sposób traktować jak oszusta. Po prostu nie wypada mówić komuś wprost: “oszukujesz mnie” – psycholodzy tak nie robią, starają się zrozumieć człowieka ;-)

W końcu pobrał opłatę i poszedł sobie zostawiając mi „potwierdzenie wpłaty” na jakimś świstku bez stempla i w tym momencie zaczął się prawdziwy stres z wszystkimi jego atrakcjami.

Ogromna złość na niego, na siebie, wielka energia i przymus, że koniecznie coś trzeba szybko zrobić. Nie mogłam myśleć o niczym innym tylko, o tym co się zdarzyło. Bardzo mi się ten mój stan nie podobał, bo cóż mogłam zrobić, rzecz już się stała, więc już jest po sprawie – cóż ja biedna mogę zrobić.

Przez chwilę myślałam aby zająć się czymś innym ale to zupełnie się  nie udawało. Nosiło mnie z kąta w kąt i wyniosło na ulicę, gdzie jeszcze w oddali było widać oszusta. Pomyślałam: “co z tego że go widać, przecież nie będę go gonić”.

To jest taki moment w którym człowiek może zrobić dwie rzeczy – albo uciszyć swoje emocje. Zacząć stosować jakieś techniki relaksacyjne, myśleć o czymś innym, zająć się czymś albo działać na rzecz rozwiązania problemu, który te emocje budzi i raczej nie jest to, co by się chciało robić.  Stres mówi „zrób to, musisz, nie ważne że nie masz ochoty”.

Rozluźnianie się i zmiana tematu dla swoich myśli jest walką ze stresem. Walką ze sobą samym to zazwyczaj wiąże się z ogromnymi kosztami dla człowieka, bo wygrywając jednocześnie przegrywamy. Podążanie za tym co sugeruje stres jest „współdziałaniem ze sobą” i pozawala pozostawać w „zgodzie ze sobą”, choć jest to często bardzo trudne, bo nie chcemy na ogół takiego wysiłku i aktywności.

Myślę, ze w tej sytuacji pierwszy wybór skazałby mnie na bardzo długotrwałe próby poradzenia sobie z emocjami. Musiałabym jakoś uporać się ze złością na tego człowieka i na siebie samą. Musiałabym jakoś sobie zracjonalizować stratę finansową, pomniejszyć jej wartość.

Można by to zrobić ale szczęśliwie wybrałam tę drugą możliwość – działanie i po 40 min. w  miejsce złości miałam radochę na graniczącą z euforią.

Ponieważ oszust pobierał opłaty chodząc z domu do domu,  nie potrzeba było wiele czasu aby znaleźć go u sąsiadów mieszkających trochę dalej na tej ulicy. Starsza Pani była trochę przerażona impetem z jakim zażądałam od pana dokumentów potwierdzających legalność jego działalności i brakiem oporu do tego, aby Pana nazwać wprost oszustem. Pani próbowała mnie wyhamować, przekonać, że do ludzi trzeba mieć zaufanie ;-) – jakbym siebie widziała sprzed paru minut. Jednak stres nie pozwalał mi słuchać jej rzeczowych argumentów, już nie byłam nastawiona na rozumienie i przyjmowanie cudzej perspektywy, miałam zadanie do wykonania.

Pan dość szybko oddał mi pobraną opłatę i wylegitymował się policjantom, których ściągnęłam choć nie bardzo mieli ochotę przyjechać. Pewnie by nie przyjechali, ale stres zdjął ze mnie wszelkie opory przed bardzo otwartą i jasną komunikacją.

Przyznam, że mam dużo wdzięczności dla swojego stresu, dzięki któremu czasem mogłam na chwilę przestać być taką przyjazną i miłą osobą i  zmienić się w wojownika.

Opowiadam Ci tę historię, aby pokazać, że choć stres, z całym tym arsenałem objawów  – napięciem całego ciała, szybkim oddechem, poczuciem, że natychmiast trzeba coś zrobić i zawężeniem myślenia do jednej sprawy – jest naprawdę potrzebny i zanim pójdziesz ścieżką walki z nim pomyśl, co tak naprawdę poszło nie tak. Sprawdź czy możesz jeszcze coś zrobić aby rzecz naprawić i zrób to nawet jeśli nie masz na to ochoty. Poddaj się tym emocjom,  które masz w sobie i użyj ich do działania. Zobaczysz jak skutecznie możesz działać.

Kiedy mówi się o stresie na ogół pojawiają się też tematy relaksacji, rozluźnienia ale warto dokładnie pamiętać, że pierwszą rzeczą jaką robi się ze stresem to działanie. Nie walenie pięścią w stół i proste fizyczne odreagowanie tylko odzyskiwanie tego co się straciło. Czasem można to odzyskać pomimo, że sytuacja wydaje się już zamknięta i przegrana.

A jeśli stresują Cię wydarzenia, których dopiero oczekujesz to kliknij w obrazek poniżej bo


e-booki promocja wkacyjna

 ,

4 odpowiedzi do Zestresuj się a złapiesz oszusta

  1. elisabeth 8 kwietnia 2017 w 11:37 #

    A co jeśli prowokatorem stresu jest nerwowe zachowanie domownika? Ja moge sobie sie relaksowac, pracowac nad złością, a ktoa ciagle będzie drążył swoje krytyką, komentarzami. Potem jak już sie zrelaksowac nie umiem, chce sie tego uniknac stresu i nerwow i tańczy się jak mi ktos zagra. Traci się siebie. Trudno tu o wolanie policji i w ogole poddanie sie wkurzenia, bo to by była jatka, codzienna kłótnia i wkurw i nerw co dnia jeszcze gorszy.

  2. ola 19 października 2011 w 20:05 #

    :) dziekuje za odpowiedź:) ostatnio nawet zastanawiam sie czy nie pójść z tym moim problemem o poczuciu własnej wartości do psychologa. Troche sie boje, że tylko wydam niepotrzebnie pieniadze i nic to nie da.
    Najbardziej ostatnimi czasy mi doskwiera to ,że źle interpretuje zachowania innych , tak jakby zawsze na swoja niekorzyść,np. ze mnie ktos lekceważy jak o cos pytam,wiem i jestem swiadoma tego,że to jest ten mój problem i pewnie tak wcale nie jest ale nie potrafie sobie z tym poradzic i zacząć mysleć inaczej (wiem ,że tak trzeba robic, Pani poprzedni artukuł o tym był)Ale najbardzie j ostatnio mi doskwiera fakt,że ja sie boje pytać (chodzi o to,że od niedawna mam nowa prace, musze posiadać duzo wiedzy i doswiadczenia by robic to co robie, przeszłam szkolenie ale jak czegos nie wiem musze dopytać starszych pracowników i tu pojawia sie problem bo ja prosze o cos rzadko, tylko jesli naprawde musze, przez to sie nie rozwijam i zapominam pewne rzeczy,)nie tylko ja jestem nowa w tej pracy, inne nowe osoby ciągle sie o cos pytaja, a mi jest ciężko , po pirwsze nie chce nikogo odrywać od tego co teraz robi i zadawac pytania, po drugie też boje sie ze ktoś na mnie nakrzyczy ze pytam, ze tego nie wiem, ze to bedzie cos co powinnam wiedzeic a ja nie wiem, że ta osoba którą prosze ma wazniejsze rzeczy teraz w tym momencie a nie pomoc mi, własnie z tym proszeniem zawsze miałam problem udawałam ze jestem taka samodzielna i samowystarczalna ale tak wcale nie jest… może mogłaby Pani własnie o tym zrobic nastepny artykuł?

  3. ola 15 października 2011 w 18:06 #

    ja waśnie przeżylam stres, bo tak długo czekałam na kolejny artykul o poczuciu własnej wartości …a ukazała sie w ogole inny (aczkolwiek poboba mi sie bardzo i ten), czekałam na coś innego:(
    sama nie wiem czy to stres czy złość, czy bezradność…pozdrawiam

    • Kalinowska 15 października 2011 w 22:01 #

      @ola
      o rety, Olu – nie zdawałam sobie sprawy, że to poczucie wartości aż takie ważne i że jest ktoś, jeszcze czeka na ciąg dalszy. Najpierw utonęłam w powodzi spraw, a potem wena przyszła już na coś zupełnie innego i tak odeszłam od kolejnych kroków poczucia wartości. Hmm a może mi się przestało, budowanie poczucia wartości tak liniowo układać i nie wiem w którą stronę powinien iść kolejny krok. Olu myślę, o tym, że teraz to już wyjścia nie mam i wrócić muszę do poczucia wartości i żeby Ci ów stres jakoś wynagrodzić to napiszę coś dla Ciebie – jeśli tylko chcesz. Zatem powiedz, o czym powinien być następny krok?

Dodaj komentarz

Podane dane będą przetwarzane w wymienionym celu zgodnie z Polityką Prywatności.

Zaprojektowane przez Klienter.pl

Pobierz poradnik

5 Zasad Jak Pozbyć się Lęku
i zyskać większą pewność siebie




Akceptuję politykę prywatności

Wyrażam zgodę na otrzymywanie, na moje konto poczty elektronicznej informacji handlowych w formie mailingów i newslettera wysyłanych przez MULTIKA Elżbieta Kalinowska w imieniu własnym. Przyjmuję do wiadomości, że mogę w dowolnym momencie wycofać tę zgodę.

 

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wyglądała naprawdę głupio

Tramwaj. Przystanek. Rozproszone spojrzenie skanujące świat za oknem i nagle wszystko skupia się na NIEJ. No, powiedzmy sobie szczerze, wygląda...

Zamknij